Upadek rokoszu
Wobec upadku królewskiego sejmu konfederacja sandomierska zyskała uprzywilejowaną pozycję. Rokoszanie zyskali znaczny rozgłos i poklask. Domagali się znacznej zmiany polityki królewskiej - odejścia od promowania nietolerancyjnego katolicyzmu, zaprzestania wspierania jezuitów (których król niebywale wręcz faworyzował...), zmienienia polityki urzędowej, polegającej na obsadzaniu wszystkich urzędniczych wakatów zaufanymi dostojnikami katolickimi i magnatami. Rokoszanie żądali ponadto by Zygmunt Waza zaprzestał planowania zdobycia korony szwedzkiej i skupił się w pełni na rządzeniu Rzeczpospolitą. Rokosz został stłumiony w 1607 roku w bitwie pod Guzowem. Nic zresztą dziwnego, bo wojskami królewskimi kierowali dwaj najwspanialsi dowódcy jakich wówczas Rzeczpospolita posiadała - Stanisław Żółkiewski i Jan Karol Chodkiewicz, ten, który zaledwie 2 lata wcześniej wsławił się ogromnym zwycięstwem nad dalece przeważającym nad jego własnym wojskiem szwedzkim. Tych dwóch genialnych strategów, którzy dowodzili skrzydłami, wspierał jeszcze Jan Potocki, również dość dobry dowódca, choć, oczywiście, już mniejszego kalibru niż wymienieni wcześniej. Wojska królewskie rozgromiły rokoszan, jednak nie wyciągnięto z tego żadnych konsekwencji - rokoszanie nie zostali w ogóle ukarani, winy im wybaczono. Był to straszliwy błąd Zygmunta Wazy, bo dawał na przyszłość fatalny przykład bezkarności.